-Gdzieście byli?! -Hiszpania rzucił się na Lovino całując czubek jego głowy, drżącymi rękoma objął jego twarz.
-Lovi źle się poczuł... -dodał Holandia mierząc Hiszpana wzrokiem. -Dlaczego nam nie powiedzieliście? -Westchnęła Belgia poprawiając bratu krawat.
-Bo po co wam zaprzątać głowę? -Włochy wyrwał się i prychnął. Blondynka podeszła do Lovino i również poprawiła jego krawat i tak samo jak Hiszpan pocałowała go w czoło.
Ale na nią nie potrafił krzyknąć, nie dlatego, że to kobieta, ale ona jest zbyt miła.
Brunet wydął wargi i założył ręce na piersi. Po chwili został dźgnięty w policzek, przez własnego brata, który nie wiadomo skąd pojawił się koło nich.
Wziął Lovino pod rękę i pomachał nowożeńcom z tym swoim cichym "vee~!"
Lovino rzucił ostanie spojrzenie blondynowi, przez którego zmienił swoje poglądy.
Ten tylko włożył ręce do kieszenie i puścił starszemu Włochowi oczko, po czym zawrócił i poszedł za siostrą trzymając jej bukiet.
-Gilbert geju nie dotykaj mnie! -Warknęła Węgry i kopnęła albinosa w miejsce gdzie kopać nie powinna. Czerwonooki zgiął się i głośno wciągnął powietrze, upadł na ziemię.
-Bruder... żyjesz? -Niemcy dotknął butem "zwłok" brata. -Ja mu pomogę! Techniką usta-usta! -Przy Gilbercie pojawił się Francja a za nim Lovino, sprawdzając co się dzieję. -Już nie musisz! -Odpowiedział Prusy pokazując Francisowi środkowy palec.
-Cóż za maniery! -Oburzył się blondyn i poszedł odwracając się na pięcie. -To było dobre! -Powiedział Lovino przybijając z Gilbertem żółwika. Podał mu dłoń aby wstał, Gilbert ją chwycił ale zaraz ponownie upadł, ponieważ Lovino puścił go głośno się śmiejąc.
Gilbert tylko wywrócił oczami i sam wstał poprawiając sobie marynarkę.
-Dlaczego ja zawsze obrywam? -Nieistniejące państwo pożaliło się młodszemu bratu, i przy okazji porywając go na parkiet.
Lovino usiadł obok Grecji. Zaczął dźgać go w policzek, no bo co to za moda spać na weselach. Kociarz nie reagował, spał dalej od czasu do czasu chrapiąc.
Włoch rozejrzał się po sali szukając kogoś komu mógłby się naprzykrzać do końca przyjęcia. Niestety zasnął u boku Heraclesa.
Następnego dnia obudził się w swoim łóżku. Przetarł oczy i podrapał się po brzuchu. Zwlókł się z łóżka i poszedł do kuchni napić się wody, sprawdził telefon i zauważył sms'a.
"Spotkajmy się dziś o 16.00. W parku na przeciw wczorajszego lokalu. Vincent" Włoch zdziwionymi oczami wpatrywał się w ekran smartphona. Po chwili doszło do niego, co wczoraj zrobił.
Złapał się za głowę i przeczesał włosy palcami. Wrócił do swojego pokoju i założył spodnie, ścieląc wcześniej łóżko.
Położył się na łóżku i odpisał na sms'a. "Dobrze, będę ;-; "
Włoch chodził po pokoju obgryzając paznokcie. -A co jeśli o sobie żartował? -Zadawał sobie to nurtujące pytanie ale po chwili uderzył się w policzek. -Zachowuję się jak jakaś nastolatka. -Skrytykował się i po chwili zebrał i wyszedł z domu rzucając krótkie "Wychodzę" w stronę Hiszpanii.
Kupił sobie bilet na autobus i po 10 minutach był już na miejscu. Przysiadł na wolnej ławce patrząc na zegarek. -Masz jeszcze 5 minut. -Powiedział do siebie i rozejrzał się po parku.
Zachwycił się zielenią i tutejszą fauną. Przyglądał się matkom z dziećmi, starszym babciom i innym podejrzanym ludziom.
Ponownie spojrzał na ekran telefonu. Była już 16.02. -Lovino cicho westchnął i zaczął bawić się zamkiem od skórzanej kurtki.
-Jestem. -Lovino podskoczył słysząc za sobą głos
-Debilu nie starsz mnie! -Odwrócił się by skarcić starszego ale na powitanie dostał pocałunek w policzek. Holandia uśmiechnął się zadziornie i usiadł obok Vargasa.
-Spóźniłeś się, -Mruknął Lovino spuszczając wzrok.
-Sądziłem, że nie lubisz pojawiać się na czas... .
-To źle myślałeś! ...A tak w ogóle to witaj -Zarumienił się brunet, nie podnosząc wzroku.
-Co chcesz dziś robić? -Vincent objął Włocha przyszczypując mu policzek.
-Ty mnie zaprosiłeś, więc powinieneś mieć wszystko ustalone! -Warknął Włoch. -Naturalnie mam wszystko zaplanowane! -Uśmiechnął się lekko holender i wstał.
-Zabieram cię do mnie. -Mruknął Vincent i pomógł Lovino wstać. Brunet złapał dłoń starszego kolegi i nie puszczając jej skierowali się do domu Vincenta.
Po chwili byli na miejscu. Wchodząc do domu, Holandia wziął na ręce bruneta i zaniósł go do salonu. Włochy pozwolił aby Vincent na nim leżał. Powoli i niepewnie zaczął przeczesywać jego włosy.
-Śmiało, tobie pozwalam. -Westchnął holender i ciężko westchnął. Lovino nic nie mówiąc, leżał nadal bawiąc się jego włosami.
-Lovi... mogę ci tak mówić? -Odezwał się w końcu blondyn. -Pewnie. -westchnął Włoch i pocałował go w czoło i zaraz po tym przyłożył swoje czoło do czoła holendra. Ten nie próżnując delikatnie przejaechał językiem po wargach chłopaka.
Lovino lekko się uśmiechając, przyciągnął go bardziej do siebie i zaczął namiętnie całować. Vincent polizał jego szyję i zrobił na niej malinkę. -A..a jak toś zauważy? -jęknął Lovi.
Vincent nic nie odpowiadając delikatnie polizał jego obojczyk, wyrzucając jego koszulkę na ziemię.
-E...ej! Nie dobierzesz mi się do tyłka na pierwszej randce! -Powiedział stanowczo Lovino. Vincent spojrzał na niego obojętnym wzrokiem i odsunął się trochę.
-Ile będę musiał czekać?
-To już zależy...-westchnął Lovino
--------------------------------
Hetalia- yaoi
sobota, 23 sierpnia 2014
czwartek, 7 sierpnia 2014
Holandia x Lovino ( Romano ) cz.1.
-Cześć mały.
Wysoki mężczyzna, na oko lat 28, blondyn z zielonymi oczami i a fizycznie postawioną grzywką oraz długim, niebiesko- białym szalikiem, podszedł do dużo mniejszego bruneta z loczkiem, równie zielonymi oczami i zabawnym rumieńcem
na policzku.
-H-hej... odpowiedział niepewnie patrząc w jego stronę. -Znamy się...? -dodał.
-Chyba, tak. Sądząc po tym, że jesteś tu z Hiszpanią.. -odparł blondyn zapalając sobie papierosa, którego przed chwilą włożył do ust. Usiadł spokojnie obok chłopaka.
-Skąd znasz mojego ojca? -oburzył się młodszy brunet.
Blondyn spojrzał na niego zielonymi, zmęczonymi życiem oczami i cicho westchnął. -To mąż mojej siostry... Wypadało by go znać. -mruknął pod nosem i wyciągnął filtr z ust, wydmuchując dym z płuc.
Brunet tylko schylił głowę i potarł nos zadrapanym nadgarstkiem.
-A Tobie co? Zaintrygował się blondyn, przysiadając się bliżej.
-Kot brata mnie nie lubi... .Chłopak ponownie potarł nos.
-Ile liczysz wiosen? -Blondyn siedział już praktycznie przy brunecie.
-Słucham...?
-Ile masz lat.
-aa... 17 -mruknął brunet i chwycił szklankę z sokiem pomarańczowym.
-Młody jesteś... -uśmiechnął się niezauważalnie wyższy mężczyzna.
-Rozmowa rozmową, ale jak Ty się w ogóle nazywasz?
-Vincent de Vries*. Znany jako Holandia. -odparł niemal natychmiast blondyn.
-Ja jestem Lovino, Lovino Vargas. -zarumienił się. -Jestem personofikcją Włoch Południowych...
-To dlatego Cię kojarzyłem. Napijesz się piwa? -Zapytał Vincent.
-Nie mam jeszcze 18 lat...
-Tak naprawdę to masz więcej nim 200...ale to szczegół. - wtrącił się Holandia.
-Chce to piwo! ...kurwa! -dodał po chwili a Holandia znów się uśmiechnął, ledwo poznał tego dzieciaka a już go polubił.
Po chwili stał już przy Włochach, dzierżąc w dłoni piwo.
-Zaczekaj... Chcesz mnie upić?!
-Popierdoliło? Jeszcze nie widziałem nikogo kto by się upił po jednym piwie. Lovino skinął tylko głową i odebrał puszkę od blondyna i zacisnął zęby, po czym wziął pierwszy raz, pierwszego łyka, pierwszego piwa.
Holandia widząc jego minę, natychmiast zabrał mu puszkę.
-Jednak wole wino... . Lovi otarł usta i podkulił nogi na kanapie w lokalu, w którym się znajdowali. Włoch zaczął obserwować gości, oraz swojego ojca... z nową żoną... Niby lubił Belgię i te sprawy ale jednak czuł do niej urazę, że zabiera mu jedyną osobę z którą bym w stanie porozmawiać o wszystkim.
Niby to ślub ze względu na dobro obydwu państw ale po tych dwóch dało się znaleźć prawdziwą miłość. Włochy dalej zamyślony przyglądał się każdemu kraju, bez wyjątku.
Nawet lekko uniósł kąciki ust gdy zaobserwował swojego brata, jak nieudolnie próbuje nauczyć tańczyć tego szwaba. Nie zwrócił większej uwagi na to, że zostaje obejmowany przez Holandię, o którym już zdołał zapomnieć.
-Co chcesz?. Włoch warknął i odepchnął rękę blondyna. Ten tylko przygryzł filtr swojego papierosa i znów zamilkł, po czym sięgnął po kufel z piwem.
-Nie jesteś zbyt skłonny do rozmowy... . Odparł Włoch
-Taki już jestem...
-Jak jesteś? - Belgia zawisła Holandii na ramieniu pojawiając się nie wiadomo skąd w tej swojej białej sukni.
-Normalny. -dodał po chwili patrząc na Lovino
-E tam! Normalny człowiek się uśmiecha! -Holandia zmierzył wzorkiem Belgię i prychnął.
Ta tylko uśmiechnęła się szerzej i palcami podniosła jego kąciki ust. Lovino cały czas się przyglądał tej dziwnej scenie, lecz po chwili postanowił się wycofać. Nie zdążył zrobić nawet kroku a poczuł ucisk na nadgarstku i został powalony na kanapę.
-Co robisz idioto?! -Włoch spróbował się zamachnąć, ale jego druga dłoń została równie zablokowana. -Puść mnie kurna! -znów próbował się wyrwać, ale speszył
go dźwięczny, choć cichy śmiech.
-No i z czego rżysz?! Kretyn! - Lovino wykorzystał chwilę rozkojarzenia starszego i wyrwał się. Vincent znów wyciągnął paczkę papierosów i wsadził sobie kolejnego pomiędzy wargi.
-Chcesz? -spojrzał na Włochy, a ten tylko posłał mu pytające spojrzenie. -Ale ja jeszcze nigdy nie paliłem... . -Powiedział zarumieniony bliskością holendra.
-Ale musiałeś wybrać ten jebany składzik? A nie jak ludzie wejść do palarni...?
-Ktoś by nas zobaczył. -spokojnie odpowiedział Vincent.
Lovino tylko kiwnął głową i odebrał od starszego kolegi papierosa.
Drżącymi dłońmi włożył go do ust i podpalił zapalniczką z nagim wizerunkiem jakieś bezwstydnej kobiety.
Gdy pociągnął filtr, niemal natychmiast zaczął się dusić i kaszleć. -Typowe.
Blondyn zabrał Lovino szluga i sam go sobie włożył w usta. -Patrz. Powiedział i dmuchnął brunetowi prosto w twarz.
-Idioto! -wydusił Lovino. Holandia jedynie uśmiechnął się pod nosem. -Paliłeś kiedyś po studencku? -blondyn spojrzał na zielonookiego.
-W ogóle idioto nie paliłem! -warknął Lovi.
Holandia nic nie odpowiadając wetknął sobie filtr do ust i złapał podbródek bruneta. Przyłożył swoje wargi do jego i wdmuchał lekko dym. Praktycznie czerwony Włoch, długo nie myśląc zarzucił ręce na kark holendra i pogłębił pocałunek.
Blondyn przykuł Włocha do ściany układając dłonie na jego biodrach, na co Lovi zareagował dreszczami podniecenia.
-To chyba nie był twój pierwszy raz. -Vincent oderwał się na chwilę od młodego Vargasa i ponownie zaczął obcałowywać jego pełne usta. -H..hej! Vincent, co my robimy... -zapytał a bardziej stwierdził brunet.
Wysoki mężczyzna, na oko lat 28, blondyn z zielonymi oczami i a fizycznie postawioną grzywką oraz długim, niebiesko- białym szalikiem, podszedł do dużo mniejszego bruneta z loczkiem, równie zielonymi oczami i zabawnym rumieńcem
na policzku.
-H-hej... odpowiedział niepewnie patrząc w jego stronę. -Znamy się...? -dodał.
-Chyba, tak. Sądząc po tym, że jesteś tu z Hiszpanią.. -odparł blondyn zapalając sobie papierosa, którego przed chwilą włożył do ust. Usiadł spokojnie obok chłopaka.
-Skąd znasz mojego ojca? -oburzył się młodszy brunet.
Blondyn spojrzał na niego zielonymi, zmęczonymi życiem oczami i cicho westchnął. -To mąż mojej siostry... Wypadało by go znać. -mruknął pod nosem i wyciągnął filtr z ust, wydmuchując dym z płuc.
Brunet tylko schylił głowę i potarł nos zadrapanym nadgarstkiem.
-A Tobie co? Zaintrygował się blondyn, przysiadając się bliżej.
-Kot brata mnie nie lubi... .Chłopak ponownie potarł nos.
-Ile liczysz wiosen? -Blondyn siedział już praktycznie przy brunecie.
-Słucham...?
-Ile masz lat.
-aa... 17 -mruknął brunet i chwycił szklankę z sokiem pomarańczowym.
-Młody jesteś... -uśmiechnął się niezauważalnie wyższy mężczyzna.
-Rozmowa rozmową, ale jak Ty się w ogóle nazywasz?
-Vincent de Vries*. Znany jako Holandia. -odparł niemal natychmiast blondyn.
-Ja jestem Lovino, Lovino Vargas. -zarumienił się. -Jestem personofikcją Włoch Południowych...
-To dlatego Cię kojarzyłem. Napijesz się piwa? -Zapytał Vincent.
-Nie mam jeszcze 18 lat...
-Tak naprawdę to masz więcej nim 200...ale to szczegół. - wtrącił się Holandia.
-Chce to piwo! ...kurwa! -dodał po chwili a Holandia znów się uśmiechnął, ledwo poznał tego dzieciaka a już go polubił.
Po chwili stał już przy Włochach, dzierżąc w dłoni piwo.
-Zaczekaj... Chcesz mnie upić?!
-Popierdoliło? Jeszcze nie widziałem nikogo kto by się upił po jednym piwie. Lovino skinął tylko głową i odebrał puszkę od blondyna i zacisnął zęby, po czym wziął pierwszy raz, pierwszego łyka, pierwszego piwa.
Holandia widząc jego minę, natychmiast zabrał mu puszkę.
-Jednak wole wino... . Lovi otarł usta i podkulił nogi na kanapie w lokalu, w którym się znajdowali. Włoch zaczął obserwować gości, oraz swojego ojca... z nową żoną... Niby lubił Belgię i te sprawy ale jednak czuł do niej urazę, że zabiera mu jedyną osobę z którą bym w stanie porozmawiać o wszystkim.
Niby to ślub ze względu na dobro obydwu państw ale po tych dwóch dało się znaleźć prawdziwą miłość. Włochy dalej zamyślony przyglądał się każdemu kraju, bez wyjątku.
Nawet lekko uniósł kąciki ust gdy zaobserwował swojego brata, jak nieudolnie próbuje nauczyć tańczyć tego szwaba. Nie zwrócił większej uwagi na to, że zostaje obejmowany przez Holandię, o którym już zdołał zapomnieć.
-Co chcesz?. Włoch warknął i odepchnął rękę blondyna. Ten tylko przygryzł filtr swojego papierosa i znów zamilkł, po czym sięgnął po kufel z piwem.
-Nie jesteś zbyt skłonny do rozmowy... . Odparł Włoch
-Taki już jestem...
-Jak jesteś? - Belgia zawisła Holandii na ramieniu pojawiając się nie wiadomo skąd w tej swojej białej sukni.
-Normalny. -dodał po chwili patrząc na Lovino
-E tam! Normalny człowiek się uśmiecha! -Holandia zmierzył wzorkiem Belgię i prychnął.
Ta tylko uśmiechnęła się szerzej i palcami podniosła jego kąciki ust. Lovino cały czas się przyglądał tej dziwnej scenie, lecz po chwili postanowił się wycofać. Nie zdążył zrobić nawet kroku a poczuł ucisk na nadgarstku i został powalony na kanapę.
-Co robisz idioto?! -Włoch spróbował się zamachnąć, ale jego druga dłoń została równie zablokowana. -Puść mnie kurna! -znów próbował się wyrwać, ale speszył
go dźwięczny, choć cichy śmiech.
-No i z czego rżysz?! Kretyn! - Lovino wykorzystał chwilę rozkojarzenia starszego i wyrwał się. Vincent znów wyciągnął paczkę papierosów i wsadził sobie kolejnego pomiędzy wargi.
-Chcesz? -spojrzał na Włochy, a ten tylko posłał mu pytające spojrzenie. -Ale ja jeszcze nigdy nie paliłem... . -Powiedział zarumieniony bliskością holendra.
-Ale musiałeś wybrać ten jebany składzik? A nie jak ludzie wejść do palarni...?
-Ktoś by nas zobaczył. -spokojnie odpowiedział Vincent.
Lovino tylko kiwnął głową i odebrał od starszego kolegi papierosa.
Drżącymi dłońmi włożył go do ust i podpalił zapalniczką z nagim wizerunkiem jakieś bezwstydnej kobiety.
Gdy pociągnął filtr, niemal natychmiast zaczął się dusić i kaszleć. -Typowe.
Blondyn zabrał Lovino szluga i sam go sobie włożył w usta. -Patrz. Powiedział i dmuchnął brunetowi prosto w twarz.
-Idioto! -wydusił Lovino. Holandia jedynie uśmiechnął się pod nosem. -Paliłeś kiedyś po studencku? -blondyn spojrzał na zielonookiego.
-W ogóle idioto nie paliłem! -warknął Lovi.
Holandia nic nie odpowiadając wetknął sobie filtr do ust i złapał podbródek bruneta. Przyłożył swoje wargi do jego i wdmuchał lekko dym. Praktycznie czerwony Włoch, długo nie myśląc zarzucił ręce na kark holendra i pogłębił pocałunek.
Blondyn przykuł Włocha do ściany układając dłonie na jego biodrach, na co Lovi zareagował dreszczami podniecenia.
-To chyba nie był twój pierwszy raz. -Vincent oderwał się na chwilę od młodego Vargasa i ponownie zaczął obcałowywać jego pełne usta. -H..hej! Vincent, co my robimy... -zapytał a bardziej stwierdził brunet.
środa, 6 sierpnia 2014
Powitanie.
Witam.
Z tej strony Mathias. Mam wiele przezwisk. Mówcie na mnie per. Gejmil, Szkot, Dojcu, albo Kamil. Jak kto woli...
No ale o co tu chodzi?
Postanowiłem założyć bloga. Po prostu, z nudów. Będę tu umieszczać, jak sama nazwa mówi, opowiadania z Hetalii.
Będą pojawiać się różne paringi, bo każdy jest fajny. Będzie tu każdy gatunek, poczynając od yaoi, i kończąc na yuri. Pierwotnie miało być samo yaoi, ale już tego dużo w internecie :v.
Zachęcam do czytania i komentowania :))
Pozdrawiam.
Kamil.
Subskrybuj:
Posty (Atom)